XIV Niedziela Zwykła
Mk 6, 1-6
Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze.
A wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce. Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?». I powątpiewali o Nim.
A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony». I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.
Pytania:
1. Jakimi pięcioma (minimum trzema) rzeczownikami określilibyście siebie? Czy to są te same rzeczowniki, którymi określilibyście się 10-15 lat temu? Co się zmieniło?
2. Jak dobrze znasz Jezusa? Czy przypadkiem nie znasz Go zbyt dobrze? Gdy słyszysz Słowo Boże, czy reagujesz z entuzjazmem i porywem serca, czy też mówisz "to już znam, a tamto już słyszałem wiele razy"?
3. Twoim zdaniem, jak uniknąć rutyny w życiu chrześcijanina?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz